Serdecznie zapraszamy


Wstecz...


Swiadectwo - Kilka zdań na temat znaczenia i istoty uczestnictwa w Sympozjum w Szensztat.

Moim osobistym hasłem spotkania są słowa  „Zjednoczeni w Duchu Św.” , które to brzmiały w moich uszach, były w mnie podczas wszystkich dni trwania Sympozjum. Fakt, że zaśpiewaliśmy  na niedzielnej Mszy Św. właśnie pieśń „Zjednoczeni w Duchu ” było dla mnie niezwykłym przeżyciem i prezentem, potwierdzeniem moich myśli.  

Zastanawiając się co dało mi uczestnictwo w tegorocznym Sympozjum uświadomiłam sobie, że nie mogę tego określić  jednoznacznie, ponieważ dla mnie miało ono kilka wymiarów:  spotkania, dyskusji, refleksji, modlitwy, medytacji, wspólnoty. Poczułam Zjednoczenie w Duchu Św. co było niesamowitym zdziwieniem.  I wtedy przypomniał mi się  niezwykły esej ks. Tischnera „Noc Zdziwienia” publikowany w zbiorze "Świat ludzkiej nadziei". Czymże jest zdziwienie? Stanem zaskoczenia wywołany czymś nieoczekiwanym, niezwykłym i ja takiego czegoś doświadczyłam podczas Sympozjum. Były to dla mnie „Czas Zdziwienia”. Ks. Tischner używa określenia „Noc Zdziwienia” w odniesieniu do Nocy Bożego Narodzenia, jednak Nocą Zdziwienia można by nazwać zarówno Noc Bożego Narodzenia jaki i Wielką Noc Zmartwychwstania Pańskiego. To bardzo trafne określenie ks. Tischnera. Zarówno narodzenie Syna Bożego było czymś niezwykłym  i nieoczekiwanym podobnie jak Zmartwychwstanie. To zdziwienie przeżywam podczas każdej Pasterki i każdej Rezurekcji. Takie Zdziwienia przeżywam jak niewinne dziecko i wtedy czuję, że jestem naprawdę blisko Chrystusa, a w duszy śpiewam  „Zmartwychwstał Pan i żyje dziś, blaskiem jaśnieje noc. Nie umrę, nie, lecz będę żył, Bóg okazał Swą noc”.  

To On, Chrystus Pan poprzez pokorę, cierpienie i śmierć, pokonuję grzech z miłości do Mnie i do Ciebie potrafi pokazać Nam królestwo światła i nadziei, bo nie ma większej miłości od tej , gdy Ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,13). Tutaj przypominają mi się słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, który mówi, że krzyż jest to najgłębsze pochylenie się Bóstwa nad mizernym człowiekiem i stanowi dotkniecie miłością. Takiego dotknięcia miłością doznałam w Szensztat, gdy moja dusza była pełna szczęścia, nadziei, bo „On jest zbawieniem mym” , „nie lękam się i śpiewam chwały Pieśń”, „nie umrę nie, lecz będę żył”.

Podczas czasu spędzonego w Szensztat zrozumiałam tajemnicę „szczęśliwej winy" ("felix culpa"),” że zło, nieszczęścia, choroby  nie są  już bez sensu i nie są ostateczne. Że jest Ktoś, kto wyprowadza z tego nieskończone dobro, a ja z uwielbieniem śpiewam „nie umiem dziękować Ci Panie, bo małe są moje słowa, zechciej przyjąć moje milczenie i naucz mnie życiem dziękować”.

Z całego serca dziękuję Bogu, że pozwolił mi uczestniczyć w tegorocznym Sympozjum. Uczułam w sobie taką wewnętrzną potrzebę i wierzę, że wszystko co dzieje się w życiu, dookoła Mnie ma na pewno jakiś  sens. Lubię bardzo stwierdzenie dziadka Einsteina „ Życie niemal na pewno ma sens”  i wierzę w jego słuszność.  Z władnego doświadczenia wiem, że  często w moim życiu obecne się jakieś zupełnie niezaplanowane wydarzenia i wtedy nie rozumiem dlaczego tak jest, dlaczego zrobiłam tak, a nie inaczej , dlaczego zaczęłam rozmowę z nieznajoma mi osobą, dlaczego znalazłam się na tej a nie innej konferencji. Po pewnym czasie otrzymuję odpowiedz na te pytanie. To jest dla mnie kolejne wielkie Zdziwienie, jak uświadamiam sobie co właśnie się stało – wtedy widzę sens każdego zdarzenia, każdego słowa, każdej konwersacji. I to jest niezwykłe i nieoczekiwane.  Na zaproszenie do dialogu z moim Stwórcy odpowiadam twierdząco: „Tak Mnie skrusz,  tak mnie złam, tak mnie wypal Jezu, byś został tylko TY …jedynie TY”.

Spotkanie osób działających w Odnowie w Duchu Św. pozwoliło mi znaleźć nowe siły i motywacje i sens działań podejmowanych w parafii, jak również pozwoliło mi pogrążyć się w medytacji, modlitwie i refleksji. Dzięki świadectwom jakie wypowiedzieli uczestnicy Sympozjum poczułam jedność i zjednoczenie z Nimi. To było wspaniałe uczucie, że jestem tu, wśród ludzi szczerych, prawdziwych i dobrze Mnie rozumiących. Wspólne śpiewy, wspólna modlitwa, wspólne posiłki, wspólnie spędzony czas – przez trzy dni czułam, że jestem w Wspólnocie, Wspólnocie ludzi, ludzi  naprawdę  i szczerze wierzących i miłujących Naszego Stwórcę. Stworzyliśmy Wspólnotę, budującą Kościół, który „jest w Chrystusie niejako sakramentem czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” (Konstytucja Lumen Gentium, Sobór Watykański), czego naocznym dowodem był śpiew:
 
„…Módlmy się, aby jedność była odnowiona w nas,    
aby świat cały poznał uczniów Chrystusa w nas,
aby świat cały ujrzał miłość w nas,  

Wszystkim głosić będziemy tę radosną dla nas wieść,

Że nasz Pan kroczy z nami, że nasz Pan z nami jest,
Że nasz Pan zawsze z nami wszędzie jest.

Chcemy razem pracować, chcemy złączyć swój trud.
By nie stracić godności, którą Pan obdarzył nas,
Aby strzec ludzką duszę, aby strzec dumę swą,

Niechaj chwała brzmi Ojcu, który stworzył ten świat.
Chwała też Chrystusowi, który synem Jego jest.
I Duchowi też chwała, który jednoczy nas.

…”

 

 

Jako posumowanie moich refleksji posłużę się cytatem Mt 16,15 „Za kogo Wy mnie macie ?” …pyta każdego z Nas Jezus. Co możemy odpowiedzieć? Pytania to jest stale aktualne i myślę, że w każdym czasie trzeba na to pytanie sobie odpowiadać, bo od tych odpowiedzi, od zrozumienie tego Kim jest Chrystus, zależy nasze życie i nasza wiara.

Czy człowiek XXI wieku umie powtórzyć słowa Szymona Piotra „Ty jesteś Mesjasz-Syn Boga Żywego”(Mt 16,16)? Oto jest pytanie.

Data dodania: 2013-05-03 12:31:39






Wstecz...